2010-07-30 02:30:45 >> 9.Katasfroficznym początkom końca nie widać. Się ciągnie się ciągnie się ciągnie się. Gdy już jestem pewna, że widzę koniec bosego biegu po tłuczonym szkle, okazuje się, że to tylko ściana z papieru, za którą korytarz jest dłuższy razy dwa. Białe ściany sprawiające wrazenie sterylnych niestetreotypowo wydają się przerażające. Wołam, krzyczę szukam. A z żadnej strony odpowiedzi nie ma. Nie ma. Metaforyczne okna na świat porastają kraty. Im bliżej podchodzę, tym gęstsze się stają, a droga wstecz nie istnieje. Pożera ją ogromna twarz przeszłości z zębami z diamentowych łez, tak dzielnie wylewanych przeze mnie każdej nocy. Prowadź mnie. Ciszo. Podaj mi dłoń. skomentuj (0) |
|
|||||||