2011-07-25 00:58:18 >> 11. tyle lat. tyle lat kurwa juz za mna, a kazdy dzien, jakby na nowo udowadnia mi, ze nie ucze sie nieczego i ze stoje w miejscu i bladze w ciemnosciach, jak male slepe dziecko. skomentuj (0) 2011-03-09 23:44:49 >> bo. czy w swoim temacie można narzekać? bo w sumie nie mogę się dziś zebrać do kupy, niby śmieję się, bawię, popijam sobie cytrynówkę z koleżanką, jest spoko. odprowadziłam na przystanek, nawet nie udało mi się wstawić, ani trochę, jedna z dziewczyn w głowie wciąż pilnuje trzeźwości, a pamięć jakby szwankuje. wraca nerwica natręctw. schemat. "to" papieros, "to" mocniej papieros, "to aż boli" papieros. nie mogę, nie zniosę, coś chyba rozrzucę.. wezmę i pizdnę i cisnę aż zniknie, byle by kotkom nic się nie stało, wariuję i krzyczę a potem tłumaczę, sobie jej im. dziewczyno, dziewczyny, spokojnie, to border, oddechu, oddechu i nie dzwoń do niego, nie radzi sobie z tobą, nią, nimi. uspokój się. "to" i papieros i znów na zmianę, "to" i papieros. i słowa spod palcy lecą jak woda, i płyna bez sensu, jak nowo, nomowa. ja krzyczę ja płacze ja ciskam gromami i słowa jak kule ciskam seriami i walczę i warczę i kiełznać nie mogę i charczę i wołam i znów, od nowa. nie mogę nie chce nie rozumiem i basta, chcę to Niego, lecz jego ból wciąż narasta, ja krzywdzę ja ranię, a on nie chce patrzeć bo boli, bo płacze, bo pomóc nie zdoła, a moja gorąca dusza wciąż woła, jedna z mych kobiet wciąż ryczy, zaprzestań! lecz reszta te słowa wciąż łzami chce besztać, pomocy, pomocy rozwoju szaleje, zabierzcie te chore wizje gdzieś w knieje, rozwiąż zagadkę jedności czterdziestu, bo przecież ja jedna, a nie jest mnie przestu. o boże, o panie, jak można tak żyć, dlaczego nie chce mi się ułożyć nic dziś i wierszem, choć wcale tego nie widać, bez spacji, bez kropek bo to się nie przyda, rozszyfruj mą głowę i poskładaj w całość, zabierz co złe, dobrego wciąż mało, ratunku ratunku, forma terapii, bo wciąż moje baby sumienie dziś trapi, nie robię nic złego, nie nie, o wcale, lecz te chore dziewczyny się bawią wspaniale, ból wyciągają, chowają radości, boże och boże w me serce zagościj, zabierz te gromy, zabierz te żale, ja wcale a wcale nie pławię się w chwale, moje boleści nie są dla fanu, nie robię tego, wcale dla szpanu, ja jestem normalna, ja chce być zdrowa, lecz, gdy tak myślę zaczynam od nowa, nerwica, powroty i zgubne działania i sama nie wiem ki demon mnie skłania, wariactwo szaleństwo i natłok złorzeczy a demon się żywi, jebaniec sie cieszy, ratunku, pomocy, wolności umysłu, czas na "to", papieros i spokój umysłu. pozorny. sekundny. boleśnie to znoszę ale ile dam radę? o ratunek krzyk-proszę. boże, J. kochaj mnie z moim szaleństwem, ja wyjdę dla Ciebie, dla Ciebie wyrzeknę, zabiję szaleństwo, zabiję ból głowy, na życie w sekundę mam plan już gotowy, o boże ucieka, znika w pamięci, o boże, zostań, lecz co? nie pamiętam. skomentuj (0) 2010-07-30 02:30:45 >> 9. Katasfroficznym początkom końca nie widać. Się ciągnie się ciągnie się ciągnie się. Gdy już jestem pewna, że widzę koniec bosego biegu po tłuczonym szkle, okazuje się, że to tylko ściana z papieru, za którą korytarz jest dłuższy razy dwa. Białe ściany sprawiające wrazenie sterylnych niestetreotypowo wydają się przerażające. Wołam, krzyczę szukam. A z żadnej strony odpowiedzi nie ma. Nie ma. Metaforyczne okna na świat porastają kraty. Im bliżej podchodzę, tym gęstsze się stają, a droga wstecz nie istnieje. Pożera ją ogromna twarz przeszłości z zębami z diamentowych łez, tak dzielnie wylewanych przeze mnie każdej nocy. Prowadź mnie. Ciszo. Podaj mi dłoń. skomentuj (0) 2009-12-07 12:05:00 >> 8. pod osłoną nocy ze ścian się szepty wydobywają, przerażając moją i tak, już zdezorientowaną jaźń. długie macki, jak dłonie łapią moją głowę i odrywając ją od tłowia śmieją się w oczy. przez szyję wpychają obślizgłe paluchy, rozrywając moje wnętrzoności na kawałeczki, powoli je pożerając. chcę krzyczeć, lecz w me obumierające usta i oczodoły potwory te wpychają swe wielkie czarne macki, śmiejąc się, śmiejąc się, śmiejąc się. powtarzają, pokazują, dokuczją, podszczypują. Karcą, krzywdzą przypominają. zdychaj zdychaj zdychaj. Pomocy! pomocy.. skomentuj (1) 2009-11-01 16:41:36 >> 7. rozwarstwienie mojej osobowości osiągneło apogeum, ujawniajac swoje najdziwniejsze sekrety. rozbrzgując na ścianach kawałki mojego jestestwa zaniosło się śmiechem i zaprowadziło mnie w nowe, nieznane mi dotąd terytoria wszechświata. więc witaj nowy świecie. skomentuj (0) 2009-05-29 03:13:41 >> 6. Rozrzalenie bezsensownych uczuć wylewa się z mojej słowy falami namiętności i masochistycznych zachowań pełnych awangardowych rozwiązań. Niecierpliwość serca rozerwana przez niezorumiałe słowa płynące z ust przeznaczonych nie dają odetchnąć i gonią. Mnie gonią. Daj mi skrzydła. Boże. skomentuj (1) 2009-05-03 01:15:12 >> 5. Przerażone roztargnienie wpadło do mego pokoju wywrzaskując w ściany jakieś niezrozumiałe dla mnie sentencje o losach świata w rękach dnia jutrzejszego. Beznamiętnie spojrzałam mu w oczy wypuszczając dym z płuc. Zachłysnęłam się bezradnością i nie widząc nadziei sturlałam na podłogę pełną marzeń i guzików z płaszcza wszechwiedzy. Ewentualności panicznie skacząc po poduszkach roztrzaskiwały się na szkle butelki z której spokojnie sączyło się natchnienie. Szelest kartek zgniatanych przez nierozerwalny łańcuch zdarzeń wyrywał mnie z myśli zaskakując swoim rozmachem i ogromem zestawień niefortunnych ambicji.
Witaj. Maturo. skomentuj (0) |
|
|||||||